Świąteczny minimalizm

www.flickr.com
Święta to czas spokoju i odpoczynku. Czy aby na pewno dla większości z nas takie są? Kiedy słyszę od znajomych kobiet, że biorą tydzień urlopu przed świętami, sprzątają mieszkanie od miesiąca i chyba wręcz prześcigają się w ilości potraw, przychodzi mi do głowy tylko jedna myśl: po co?

Tradycja tradycją i piękne są zwyczaje bożonarodzeniowe, jednak odnoszę wrażenie, że w naszej kulturze święta często sprowadzają się właśnie do hołdowania tym zwyczajom, podczas gdy cała ich esencja i idea zostaje zatarta. A idea powinna być nadrzędna. Dla jednych czas refleksji i modlitwy, dla innych czas z rodziną, dla jeszcze innych upragniony odpoczynek (bo ostatni urlop był przez wakacje).
Może warto zrobić w tym roku jednorazowy eksperyment i dać sobie spokój ze spędzeniem trzech dni w kuchni, zrobić tylko rutynowe cotygodniowe sprzątanie i skupić się na tym, żeby ten czas był naprawdę moim czasem? A co jeśli pomimo braku tej całej otoczki święta i tak się odbędą? Drogi Czytelniku, uprzejmie informuję, że odbędą się, a co więcej - będą niezapomniane.



Czekam na święta, bo kojarzą mi się z ostoją i bezpieczeństwem. W tym czasie zamierzam odespać cały rok i nabrać sił na kolejny. Czytać wszystko co wpadnie mi w ręce. Grać w szachy i chodzić na spacery. Słuchać muzyki z gramofonu i uśmiechać się do każdego kto stanie na mojej drodze.

Slow Christmas everyone!
Trwa ładowanie komentarzy...